Witam. Jestem nowym mieszkańcem bloku B
od jakiegoś czasu przyglądam się waszym wpisom i zastanawiam się nad jednym, czy SD winny jest wszystkiemu? II wojnie światowej też?
Jest tu wiele wątków, nie mam czasu odpisywać na wszystkie, więc tu napiszę o paru sprawach.
1. Pękające ściany to norma. Pękają w super postawionych chatach, nowych i starych (nawet 20-letnich) mieszkaniach, chyba przesadzacie z pretensjami kierowanymi do dewelopera. Wszystko pracuje i będzie pracować jeszcze kilka lat i z tym trzeba żyć.
2. Parking - tak jak ktoś zauważył, miejsc jest więcej niż pierwotnie planowano. To chyba plus, nawet kosztem 1 wyjazdu. Co do liczby tych miejsc to żaden, nawet najlepszy i najdroższy deweloper nie przewiduje po 2 miejsca na każde mieszkanie - wyobrażacie sobie wtedy wielkość parkingu ? :)Poza tym te miejsca dla niepełnosprawnych (muszą być zgodnie z przepisami) zostały z góry potraktowane przez SD jako miejsca dodatkowe i chyba nikt nie powinien mieć z tego powodu, żadnych wyrzutów sumienia - to nie market

Wszyscy jesteśmy ich współwłaścicielami i będąc jak małą społeczności nie będziemy dzwonić po straż miejską ze skargą

Poza tym kupując mieszkanie każdy z nas wiedział, że ma tylko 1 miejsce, a jednak kupiliśmy te mieszkania

3. No i kwestia liczników gazu, która pojawiła sie gdzieś na początku. Wszędzie jest tak, że to właściciel lokalu podpisuje umowę z gazownią. Jeśli ktoś nie zorientował sie w tej kwestii to może mieć pretensje do siebie

Poza tym w piątek podpisaliśmy umowę a w poniedziałek rano mieliśmy wszystko podłączone, wieć tragedii chyba nie ma, co?
Może i są niedociągnięcia i niedoróbki, ale myślę, że wszystko można kulturalnie załatwić. Nie jesteśmy jakimiś szczególymi lokatorami, a w żadnej sytuacji niekt z SD nam nie odmówił. Nawet kiedy mieliśmy problem z bankiem i nasza 1 rata opóźniła sie o ponad miesiąc. Inny deweloper rozwiązałby w takiej sytuacji umowę.
No a tak w ogóle to witamy naszych nowych, fajnych sąsiadów