Z mojego egoistycznego

punktu widzenia mam w głebokim poważaniu, to że inne dzieci z sąsiednich posesji nie maja takiego placu zabaw, że nie maja warunków do jazdy na rowerze, itd. Jeśli np. wspomnaine TBS-y nie zapewniły miejsc zabaw dla dzieci tam mieszkających to nie jest mój problem. Nie mam zamiaru także za swoje pieniądze uszczęśliwiać innych.
Na marginesie: Swoje opinie i uwagi opieram na faktach, czyli zdarzeniach, które miały miejsce - jedna z ławek mieści się pod moim oknem, za każdym razem kiedy dzieci siedziały z nogami na siedzisku świeciło piękne słońce.
Pewnie naszym sąsiadom trudno sie przyzyczaić do tego, że nasze bloki nie sa jakąś spółdzielnią, czy TBS-ami. Problem nie polega na tym, że ktoś kulturalnie przejdzie przez nasze osiedle, jest też OK jak dziecko moich sąsiadów przyjdzie z kolegami bawić się na placu.. (pewnie i ono będzie bawić się na innych placach). Zasadniczo kwestia jest w tym, że jak obce osoby korzystają z naszej własności to nie zawsze reagujemy. To nic nie kosztuje - może poza narażeniem się na pyskówkę ze strony małoletniego;) , ale jak bedziemy trzymać jeden front to łatwiej bedzie nam egzekwować naszą prywatność. Od tego można zacząć.<br><br>Edytowany przez: asia, data: 11/07/2008 16:31