Ja to w ogóle nic z tego planu nie rozumiem...

Z drugiej strony bloku na rysunku nie widać żadnych miejsc parkingowych, a w rzeczywistości są... W dodatku jakoś dziwnie nierówno podzielone, trzy krótkie, jedno takie, że dwa samochody by weszły. Swoją drogą, gdyby to zostało pomyślane, to robiąc ten maleńki parking o pół metra szerszy, więcej samochodów by się mogło zmieścić, stojących ukosem. Dziwnie to jakoś rozplanowane, naszego miejsca parkingowego z okien w ogóle nie widzimy, to jak tu się nie denerwować, czy ktoś się przy aucie nie kręci? (aa, nawiasem - sąsiadów, którym notorycznie zajmowałam miejsce na miniparkingu, przepraszam - korzystałam z ich nieobecności i zostawiałam samochód "na oku". Dziękuję za wiadomość, oczywiście już tam parkować nie będę

) A z tym wyjazdem, to macie rację, przydałby się drugi. Droga przy klatce schodowej jest tak wąska, że nie ma mowy o tym, by się dwa samochody mogły minąć - ostatnio miałam przymusowy postój, bo sąsiedzi musieli wypakować swoje rzeczy, a sporo tego było. No i co? Przecież nie ich, i nie moja wina, że taki przejazd... Przysięgam, jak jeszcze na kolejną przeprowadzkę się natknę, wrócę się i po trawniku jeździć będę