14.08 stalem sie (nie)szczesliwym wlascicielem mieszkania w bloku A. Na poczatku moich kontaktow z firma Swoj Dom, prezes firmy, Pani Ewa Bolewska
obiecywala szybkie sfinalizowanie transakcji oraz odbior mieszkania w czerwcu, badz tez ostatecznie-w lipcu. Rzeczywistosc okazala sie zupelnie inna... W dniu podpisania aktu notarialnego, w obecnosci notariusza, Pani Prezes obrzucila moja zone stekiem inwektyw, z jednego tylko powodu. Jakiego? Banalnego... Nie
zostalismy do konca poinformowani o kosztach aktu notarialnego. Kazano nam przygotowac 2600 - 3000 i tyle tez gotowki mialem przy sobie. Okazalo sie, iz koszty notariusza sa wieksze, o czym Pani Prezes wiedziala przynajmniej dzien wczesniej, nie raczyla poinformowac o tym w zaden sposob, stawiajac nas w bardzo
niezrecznej sytuacji... Od osob, ktore podpisywaly akty po mnie, dowiedzialem sie, iz Pani Prezes na forum publicznym wyrazala sie nieparlamentarnie na temat zony i moj, swoich klientow... Epitety w stylu "wredni sasiedzi, czarne owce" nalezaly do najlzejszych i najmniej obelzywych...
Nie chce sie tu rozpisywac, nie mam zamiaru sie zalic. Niemniej jednak - takie zachowanie nie przystoi prezesowi firmy, ktora chce zaistniec na rynku i zdobyc klientow...
Zdecydowanie ODRADZAM te lokalizacje, szkoda Waszych nerwow i pieniedzy... Do tej pory, pomimo dokonanego juz odbioru budynku, instalacja elektryczna na klatce schodowej nadaje sie do poprawy (po wlaczeniu oswietlenia, spada glowny bezpiecznik w budynku), sciany sa zawilgocone, krzywe (na dlugosci 2,8 metra,
roznica wynosi 3 cm, tyle musial nadrzucac kleju na plytki fachowiec), drzwi do lazienki nie da sie zalozyc - rozjezdzaja sie sciany dzialowe (roznica ponad 5 cm)...
Zapewne ci zadowoleni, o ktorych mowa powyzej, nie interesowali sie tym, co dzieje sie na budowie... Natomiast ja bywalem tam prawie codziennie, czepialem sie kazdego drobnego szczegolu... Dla Pani Prezes moje zachowanie bylo skandaliczne, bo jak to mozna wtracac sie w sprawy, o ktorych tylko Ona ma pojecie? Uslyszalem wypowiedz, iz robi mi wielka łaskę sprzedajac mi mieszkanie, ze mieszkanie w standardzie developerskim moze miec krzywe i wilgotne sciany
oraz krzywe posadzki, ze to norma... Moze i norma w Swoim Domu, nigdzie indziej nie spotkalem sie z takim podejsciem do klienta, ktory placi ciezkie pieniadze i wymaga tego, by lokal spelnial wszelkie standardy...
Tak to jest, kiedy z produkcji chrupek i soczkow przerzuca sie na developerke...
Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych, moze ta wypowiedz otworzy Wam oczy...
Jesli ktos zechce na wlasne oczy zobaczyc to, co opisalem - zapraszam...